Uwielbiam tą piosenkę! XD
Dzień występu w TV zbliżał się ogromnymi krokami. W naszym domu
nie mówiło się o niczym innym. Wiedziałem, ze to będzie krok naprzód dla naszej
kariery.
Trenowaliśmy bardzo ciężko, chcieliśmy
pokazać wszystkim, na co stać Jacksonów. Że nie jesteśmy byle, kim.
Czasem robiliśmy sobie chwilę przerwy i graliśmy chwile w kosza,
czy skakaliśmy przez skakankę, ale to tyle.
W szkole natomiast dużo rozmawiałem z Chrisem
i Fredem, gdyż Ginny zrobiła się wielce obrażona i udaje zawziętą feministkę.
No może to przez Chrisa, który nazwał ją sztywniarą?
Ok, Ginny jest miła, ale za poważna.
Ciągle gada coś o matmie. Nie jest taka jak Michelle a raczej Mia, gdyż każe
tak do siebie mówić.
Ona, całkowitym przeciwieństwem Ginny. Ma
swój charakterek, i we wszystkim nie przytakuje. To właśnie w niej mi się
podoba, że zawsze mogę liczyć na szczerą opinię, a nie na słowa, na kłamstwo,
które ktoś mi powie by mnie ' nie obrazić'
Czasem jest za wredna, ale szczera.
Ostatnim razem, gdy wracałem z nią pod dom
jej kuzyna, ( który za pewne by mnie sprał, za to, ze
Mój brat ukradł mu dziewczynę), ale na
szczęście go nie było, ale, do czego zmierzam.
Michelle Mia Diana Farewell potrafi być
miła, zabawna, urocza a nawet nieśmiała. Dogaduje coś, ale taka już jest. Chce
być twarda, nie wiem, co ją skłoniło do tego, jaka jest, ale widocznie miała
jakiś powód.
Nie często słyszy się od niej komplementy,
i gdy w końcu się go usłyszy, czuje się dumę. Nie wiem, czemu tak jest. Tak
samo mam przy Joseph'ie. Strasznie chce usłyszeć od niego pochwałę, ale chyba
nigdy nie powie ' Jestem z ciebie bardzo dumny'
Ale wracając do tej złośnicy, która nazywa
mnie prosiaczkiem. Nie wiem, czemu, nie rozumiem jej toku myślenia.
Ale, o co mi chodzi, początkowe
zafascynowanie minęło. Owszem jej ładna. Ma niezwykłe błękitne oczy, i ładny
uśmiech, ale po za tym nic ciekawego nie widzę.
Jak to powiedział Chris
' Jest płaska jak deska do pracowania'
Gdy opowiedziałem o tym mamie, chciała
trzepnąć mnie szmatką w tyłek. Za to, jak patrzymy na dziewczyny, ale, na co
innego można patrzeć?
Wracałem po szkole, kierując się w stronę
domu. Obiecałem Josephowi, ze się dziś nie spóźnię, jednak, gdy zobaczyłem tą
blond mądrale, nie umiałem się oprzeć i ruszyłem w jej kierunku.
Wiem, że ojciec da mi lanie za spóźnienie,
albo ona da mi pięknego liścia w policzek, ale widocznie brakuje mi piątej
klepki, że tak mnie ciągnie do tej dziewuchy.
- Cześć- popatrzyła na mnie i przewróciła
oczami.
- Odejdź, a okaże się łaskawa-mruknęła
patrząc zafascynowana, na swoje białe trampki.
- Dlaczego nie nosisz sukienek?
Nie wiem, dlaczego z tym wystrzeliłem, ale
sam miałem ochotę teraz sobie przywalić. Zamiast spytać się jak czy dobrze się
czuje, albo coś w tym stylu ja wypalam z sukienkami.
' Kretynisko'
Popatrzyła na mnie, piorunując wzrokiem.
- A dlaczego jesteś taki...- Urwała,
widząc jak otwieram usta.
- Słodki?
- Głupi! Odwal się ode mnie prosiaku!- Wstała,
wyminęła mnie, po czym ruszyła w stronę swojego domu .
- Nie.
- Irytujący gadzie, spadaj- dopiero teraz
zorientowałem się, ze jedzie na swojej ukochanej desce.- Idź do idealnych bab!
- Co was wszystkie ugryzło?
- A co jeszcze ktoś cie nie lubi?- Uśmiechnęła
się wrednie.
- Mnie wszyscy lubią.
- Ja nie.
- Co się stało z miłą Mią?
- Jestem miła, dla ludzi, których lubię.
Ty się nie zaliczasz.
- Co cię ugryzło?
- Cytuje...' Dziewczyna musi mieć długie
nogi, ładne kształty, i niezłe- urwała rumieniąc się. Spuściłem głowę. Ok,
słyszała moją rozmowę z Chrisem.- Młodzi erotomani. Jeszcze te twoje porównanie
do bułeczek!
- To było głupie.
- Ty to powiedziałeś.
- To było delikatne zdrobnienie ok?
- Wstydu nie macie. Dziś bułeczki, a potem,
co pomarańcze?!-Mruknęła zirytowana- Wam tylko jedno w głowie, ale że w takim
wieku?
- Widziałem nie takie rzeczy?
Zatrzymała się i popatrzyła na mnie z
niedowierzaniem. Żałuje, ze nie mam gęby na kłódkę.
- Ok, nie wtrącam się w to, co lubisz
oglądać.
- To nie tak.
- Nie musisz mi się spowiadać. Z resztą
nie chce tego słyszeć. Po prostu odwal się młodociany napaleńcu.
- Nie jestem napaleńcem!
- No tak, ty nawet całować się nie umiesz.
- Umiem!- Popatrzyła na mnie jak na
kretyna.
- Całowałeś się kiedyś?
- Tak!
Świetnie, kłam dalej.
- Mamusia się nie liczy- zrobiłem obrażoną
minę- Ani poduszka.
- A ty mądralo?
- Nie, ale ja nie kłamie- uśmiechnęła się.
- Ja nie kłamie.
- Idioto, idź do swojej tępej grupy
społecznej, albo przejadę cię deską.
- Całowałem się.
' Ta chyba z poduszką'
- To, co wtedy czujesz?
- No...Wtedy...
- NO dalej...Z kim się całowałeś?- Zarumieniłem
się.
- Z taką jedną.
- Jaką?
- A ciebie, co to interesuje?
- No dalej, jak trzeba się całować?- Rozejrzałem
się. Zauważyłem zakochaną parę, tulili się, po czym zaczęli się całować.
- No, nie wiem jak ci to wytłumaczyć...Nie
można robić nic na siłę, chłopak nie może zmuszać dziewczyny, em...być bardzo
delikatnym...I ten najlepiej zamknąć oczy, wtedy jest najlepiej.
- Daje ci dwa plus. Nie zawsze dziewczyna
i chłopacy całują się delikatnie.
- Np.?
- Jakby się całowali delikatnie...
- Nie było by dzieci- dokończyłem.
- Co za obeznany pan z ciebie- uśmiechnęła
się. - Tam jest Ginny- odwróciłem głowę w tamtym kierunku- Idź do niej i ją
pocałuj.
- To moja koleżanka.
- Tchórzysz- przysunęła się do mnie,
patrząc w oczy. Przełknąłem ślinę.
' Dlaczego jej słucham?'
- Przyjmuje wyzwanie.
Stłumiła chichot.
- Kupie ci lód, na dużego guza- puściła mi
oczko. Zmarszczyłem brwi, przyglądając się jej z uwagą, odgarnęła kosmyk włosów
z twarzy, po czym uśmiechnęła się chytrze siadając na swojej desce.
' Tylko nie panikuj'
Westchnąłem, po czym ruszyłem w stronę
ławki, na której siedziała moja dość dobra przyjaciółka. Wiem, ze wyjdę na
kretyna. Ja w ogóle nie wiem jak się całować, ale nie umiałem jej powiedzieć
nie.
Ze wstydu czy może ze strachu, ze mnie
oleje i już więcej się do mnie nie odezwie?
Obejrzałem się za siebie, patrząc na
pękającą ze śmiechu Mię.
- No dalej. Bez obaw. Jesteś przecież
mistrzem- ostatnie słowo wypowiedziała chichocząc.- Albo możesz się przyznać i
skończymy te gierki.
Przełknąłem ślinę.- No dalej. Powiedź
prawdę.
- Ja..- Spojrzałem na Ginny.
- Tchórzysz- wybuchła śmiechem- Jak tak
dalej pójdzie długo, ale to długo nie będziesz się całował.
- Nigdy nie stchórzę.
Wzruszyła ramionami.
- To idź.
Mia:
Doskonale wiedziałam, ze Michael ściemnia na całej linii. Chciałam
się jednak przekonać czy woli udawać kogoś, kim nie jest czy chce być po prostu
sobą.
Widząc jak podchodzi do Ginny zawiodłam się. Miałam nadzieję, ze
ma trochę oleju w głowie. Że nie wyrośnie na takiego gościa jak mój kuzyn. Tego
bym dla niego nie chciała.
Prowokowałam go specjalnie. A on tak łatwo uległ tej prowokacji i
teraz szedł po niezłego plaskacza.
Przestałam się uśmiechać.
Czy tak będzie juz zawsze? Chłopcy będą między sobą rywalizować i pokazywać,
jakimi są panami świata?
Westchnęłam i odwróciłam głowę nie chcąc patrzeć na to jak Ginny
przywali temu kretynowi w policzek.
- Chwila moment- podniosłam głowę i zobaczyłam jak się zawraca.
Uśmiechnęłam się- Nie muszę słuchać tego, co wygadujesz. I wcale nie muszę jej
całować.
A więc ma trochę rozumu.
Wzruszyłam ramionami i wstałam:
- Tak szczerze to chciałam cie tylko sprawdzić.
- Czyli to był test?
- Oczywiście. A co myślałeś?- Zrobił obrażoną minę i ruszył w
przeciwnym kierunku. Westchnęłam i pobiegłam za nim.- Chciałam zobaczyć, czy
będziesz udawał kogoś, kim nie jesteś.
- Nie całowałem się. Lepiej.
- Tak- spojrzał na mnie zaskoczony.- Dziwie bym się czuła,
wiedząc, ze, pomimo iż jesteśmy w jednakowym wieku ja jestem niedoświadczona. I
jestem z ciebie..- Urwałam, spuszczając głowę- No nic wracasz na próbę.
- Dokończ, śmiało- uśmiechnął się triumfalnie- Jesteś ze mnie
dumna.
- Nie wiem, o czym mówisz. Nie dałeś mi powodów do dumy a raczej
załamania się. Chociaż dzięki tobie moja nadzieja dla facetów się trochę
zwiększyła.
- Dawno temu powinnaś uwierzyć w facetów. Gdyby nie my wielu
sprawach byście sobie nie poradzili.
- Uwarzysz, ze faceci są lepsi od kobiet? To czysty seksizm! I
kretyństwo.
- Mówię fakty.
- Jaki pewniaczek. Jestem ciekawa jak byś sobie poradził bez
swojej mamy mądralo.
- Było by ciężko- odparł z uśmiechem.
- No, więc właśnie.
- Może wpadniesz do nas na próbę?
- Nie wiem. Mój kuzyn nie byłby zadowolony.
- Nie dowie się. No proszę- złapał mnie za rękę i zrobił psie
oczka- Zaśpiewam coś specjalnie dla ciebie.
Spuściłam zarumieniona głowę, ukrywając się za kurtyną blond
włosów.
- Lepiej wracaj. Twój tato się zdenerwuje.
Widać było, że jest zawiedziony.- Odprowadzę cię do domu młody
piosenkarzu.
- No dobrze...Michelle...To znaczy Mia gdzie ty tak właściwie
mieszkasz?
- Moi rodzice mieszkają w Los Angeles, ale przebywam u cioci.
- Dlaczego? Nie lubisz swoich rodziców?
- Są strasznie zapracowani. Tato pracuje w studiu nagraniowym a
mama jest nauczycielką baletu.
- To nieźle. A ty lubisz tańczyć?
-Trochę. A ty? - Zamknęłam oczy- Pytam się jak głupia. Oczywiście,
że potrafisz. A więc wystąpicie w telewizji? Na żywo?
- Tak.
- To, po co wam próby?
- By być lepszymi- roześmiał się- To chyba oczywiste.
- Juz jesteście bardzo dobrzy. Całe gary nawija tylko o was.
Zarumienił się.
- Tak? A co mówią?
- Ze jesteście rodziną, która wyznaczy nowe dekady muzyczne...I
tak dalej.
Widać było, że go to ucieszyło. Spojrzał na mnie.
- A ty masz ulubioną gwiazdę?
- Diana Ross. Uwielbiam ją!- Wykrzyknęłam.- A jeśli chodzi o
aktorkę to Elizabeth Taylor.
- Elizabeth...
- Taylor- dokończyłam- Pokaże ci kiedyś z nią filmy.
- Nie znam- pokręcił głową- Jakaś fajna aktorka?
- Cudowna. Pokochasz ja! No chyba- zaśmiałam się. - Boże ja się
śmieje. Nie mogę z tobą przebywać.
- A czemuż to?
- Bo- zatrzymałam się szukając jakieś wymówki.
- Nie szukaj wymówek Farewell. A wracając na poprzedni tor. Ta
Eliza.
- Elizabeth! Nie myl jej idioto!- Warknęłam tupiąc nogą.
- Czemu ją tak uwielbiasz?
- Bo jest niezwykła? Potrafi obudzić w człowieku takie emocje, ze
szok. Do tego grała w naprawdę świetnych filmach.
- Jesteś bardzo dojrzała jak na swój wiek- zauważył.- Wolisz filmy
dla bardziej dojrzałych osób od kreskówek.
- Co za brednie gadasz? Uwielbiam kreskówki i bajki. Ale Liz ona
jest moją idolką. Tak samo jak Diana Ross, albo The Beatles. To coś.
- Czuje się przy tobie jak jakieś niedorozwinięte dziecko. Weź
zachowuj się trochę jak dziecko- dał mi sójkę w bok.
Wzruszyłam ramionami.
- Jak miałam pięć lat uciekłam z moim kuzynem z domu- popatrzył na
mnie zaskoczony- Urodził się mój braciszek. Tylko on się liczył. Szkoda gadać.
- Przykro mi.
- Jak myślisz oberwiesz za spóźnienie?- Zmieniłam temat. Skrzywił
się.
- Raczej tak.
- A jak wystąpicie juz w telewizji to, co dalej?- Wzruszył
ramionami.- Żadne wytwórnie płytowe się nie odzywają?- Pokręcił głową- Jak
chcesz mogę pogadać z tatą.
- Nie. Na prawdę, nie przyjaźnię się z tobą dla zysków, no może z
chęci usłyszenia, ze jestem naprawdę niezły- pokręciłam głową i się
zatrzymałam.- Dalej pójdę sam- dodał smutno.
- Miłej próby a i szczęścia.
- Oj przyda się. To ja uciekam.
- Miłego treningu- odwróciłam się, po czym ruszyłam w kierunku
parku. Nie powinnam się tak oddalać. Miałam tam czekać na kuzyna, ale coś
kazało mi iść z Michaelem.
Uśmiechnęłam się.
' Może kiedyś się zaprzyjaźnimy?'
' Jeśli tak to będzie musiał nasłuchać się o Elizabeth'
Uśmiechnęłam się do siebie, po czym weszłam na deskę i odpechnęłam
się jadąc w kierunku domu mojej cioci.
Michael:
Wpadłem do domu zdyszany, z nadzieją, ze jeszcze nie zastałem
Josepha.
Rzuciłem plecak na bok i pognałem do salonu. Jednak już w progu
ktoś na mnie czekał.
Zatrzymałem się i przełknąłem ślinę.
- Joseph ja- za jąkałem się.
- Czy ty rozumiesz, co to znaczy nie spóźniać się?- Warknął, po
czym złapał mnie za koszulkę.
- Przepraszam.
- Nauczę cię punktualności.Dodaję kolejny rozdział z tego opowiadania.
Rozdziały będą pojawiać się częściej w lutym, ale już dziś chciałam coś wrzucić z tego opowiadania.
Pomału zbliżamy się do ważnego momentu, który odmieni życie naszego Michaela.
Chce jak najszybciej skończyć pierwszą część by bo już zaczęłam pisać rozdziały do drugiej części. I będę tam robić częściej oczami Mii, która nie za bardzo będzie rozumieć zachowania Michaela, oraz ich trybu życia.
A o Josephie nie wspomnę.
Kiedy dokładnie pojawi się kolejny rozdział?
Planuje dodać coś pierwszego lutego. No chyba, ze dam rade wcześniej.
Przepraszam za błędy
Pozdrawiam.